Strona główna » Wirtualna Wizyta na Grenselandet
Piotr Milews­ki | 22 październi­ka 2020 | Wieś­ci ze świata

Treść niusów na naszej stron­ie nigdy nie jest twor­zona w pier­wszej oso­bie. Wyjątkiem są relac­je z wydarzeń, w których bierze­my udzi­ał pod szyl­dem Black­Box 3City. Autorem poniższej jest Piotr “Kula” Milewski.

Wizyta: mój larp Schrödingera

Grense­landet — Oslo cham­ber larp fes­ti­val to impreza, na którą od zawsze chci­ałem się wybrać. Od 10 lat przed­staw­iciele nordy­ck­iej sce­ny lar­powej zjeżdża­ją jesienią do stol­i­cy Nor­wegii, by pokazać swo­je najnowsze i naj­ciekawsze gry. Nieste­ty, kosz­ty week­endowego wypadu zawsze wykracza­ły poza mój budżet. Nor­we­gia do tanich desty­nacji nie należy.

W maju tego roku, przewidu­jąc kom­p­likac­je związane z orga­ni­za­cją imprezy, jej twór­cy ogłosili konkurs m.in. na gry “koronood­porne”. Z mojego warsz­tatu wyjechał właśnie sce­nar­iusz gry Wiz­y­ta, napisany w trak­cie wiosen­nego lock­downu… I zupełnym przy­pad­kiem speł­ni­ał kry­te­ria konkur­su. Wypełniłem for­mu­la­rz pod koniec czer­w­ca, wysłałem pitch gry i wpadłem w wir przy­go­towań do Black­Box Sum­mer Week. O konkur­sie zapom­ni­ałem. Dlat­ego nieco zaskoczył mnie mail otrzy­many w połowie wrześ­nia zaczy­na­ją­cy się od słów “Dear Piotr, we’d love to have your larp at Grenselandet!”.

Larp był już skońc­zony i po pier­wszym teś­cie. Dogadałem z orga­ni­za­tora­mi szczegóły tech­niczne doty­czące zapisów i prowadzenia i w ten sposób zaczęła się moja najdzi­wniejsza przy­go­da, czyli lar­powanie i kon­wen­towanie w sty­lu Schrödingera. Moja gra dostała się do pro­gra­mu Grense­landet. Super. Nie mogę tam pojechać, ponieważ pan­demia więc uczest­nika­mi mogą być tylko mieszkań­cy Oslo. Zrozu­mi­ałe. Poprowadzę więc grę na kon­wen­cie, nie będąc na nim. Ciekawe. Po grze okaza­ło się, że moi gracze też zaakredy­towali się na imprezę, ale uczest­niczyli w niej jedynie wirtualnie… 

Larp testowany był na pol­s­kich graczach, byłem więc ciekaw jak przyjmą go gracze przyzwycza­jeni do innej szkoły lar­powej. Okaza­ło się, że Wiz­y­ta jest kon­struk­tem dosyć uni­w­er­sal­nym. Reakc­je nor­weskiej ekipy były podob­ne, cho­ci­aż niek­tóre sce­ny odgry­wali znacznie inten­sy­wniej (w pol­skiej odsłonie nikt nie wpakował się z lap­topem pod stół odgry­wa­jąc prz­er­aże­nie postaci). Ucieszyło mnie to, bo w założe­niu gra miała opowiadać o uni­w­er­sal­nych mech­a­niz­mach reakcji na niespodziewane wydarzenia. Okaza­ło się, że to właśnie robi.

Bałem się nieco zdal­nego prowadzenia gry dla niez­na­jomych. Owszem, mis­tr­zowałem już na kon­wen­tach gdzie nie znałem niko­go spośród moich graczy i graczek. Jed­nak oso­bisty, fizy­czny kon­takt zawsze wystar­czał do przeła­ma­nia lodów. Nie byłem pewien, czy online będzie tak samo. Nie było — było inaczej, z początku bardziej for­mal­nie, ale niekoniecznie szty­wno. Ekipa graczy była sym­pa­ty­cz­na i doświad­c­zona, z miejs­ca podła­pali mechanikę gry i trzy godziny lar­powa­nia zle­ci­ały bard­zo szy­bko. Pod­czas debriefu miałem wraże­nie, że roz­maw­iam z dobry­mi znajomymi. 

Zupełnie niespodziewanie, tego samego dnia około godziny 21, otrzy­małem od orgów link do spotka­nia online. Okaza­ło się, że fes­ti­w­al wieńczy impreza okras­zona lap­topa­mi z Mis­trza­mi Gry, którzy prowadzili swo­je larpy zdal­nie. W ten sposób zała­pałem się też na kon­wen­towe after­par­ty jako twarz na ekranie z którą moż­na było pocza­tować. Low-cyber­punk, tak pozosta­je mi pod­sumować całe, bard­zo sym­pa­ty­czne wydarze­nie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się zaw­itać na nie w fizy­cznej powłoce.

Tyle relac­ja. Piotr poprowadzi larp Wiz­y­ta w sobotę, 7go list­pa­da, w ramach gdyńskiego fes­ti­walu Mini­con. Zaprasza­my do udziału!

Przewiń do góry