Spotkanie - BlackBox 3City

Spotkanie

Autor/zy:

Czas trwa­nia: 3 godzi­ny

Licz­ba uczest­ni­ków: 5 — 10

Larp popro­wa­dzo­no na:

“Ten, kto czy­ta rano gaze­tę, robi to, żeby nie myśleć albo żeby sobie przygotować
temat do popo­łu­dnio­wej poga­węd­ki, nic więc dziw­ne­go, że nikt już nie pamię­ta — a jeże­li, to jak przez sen — wypad­ku, w swo­im cza­sie gło­śne­go i dys­ku­to­wa­ne­go, Dun­ca­na i Mane­ca Uriar­te. W dodat­ku wyda­rze­nie to roze­gra­ło się w 1910, w roku kome­ty i Cen­te­na­rio, i tyle,
tyle rze­czy od tam­tych lat posie­dli­śmy i potra­ci­li. Jego boha­te­ro­wie już nie żyją, a
świad­ko­wie uro­czy­ście przy­się­gli mil­czeć. Ja tak­że pod­no­si­łem rękę, by przy­się­gać, i
odczu­łem waż­ność tego aktu z całą roman­tycz­ną powa­gą moich dzie­wię­ciu czy może dzie­się­ciu lat. Nie wiem, czy inni zauwa­ży­li, że ja tak­że dałem sło­wo; nie wiem, czy oni dotrzy­ma­li swe­go. Trud­no; oto ta histo­ria, z nie­unik­nio­ny­mi waria­cja­mi, jakie wno­si czas i dobra lub zła literatura.
Owe­go dnia mój kuzyn Lafi­nur wziął mnie z sobą na asa­do do posia­dło­ści Los
Lau­re­les. Nie mogę okre­ślić jej poło­że­nia: wyobraź­my sobie któ­reś z pół­noc­nych mia­ste­czek, peł­nych spo­ko­ju i cie­nia, tych mia­ste­czek scho­dzą­cych ku rze­ce, któ­re nie mają nic wspól­ne­go z wiel­ki­mi mia­sta­mi roz­cią­ga­ją­cy­mi się na rów­ni­nie. Dro­ga pocią­giem trwa­ła wystar­cza­ją­co dłu­go, aby mnie znu­dzić, ale jak wia­do­mo, czas dziec­ka pły­nie wol­niej. Kie­dy mija­li­śmy wej­ścio­wą bra­mę — ściem­nia­ło się. Od razu ude­rzy­ło mnie coś dziwnego,
zna­jo­me­go, pier­wot­ne­go: zapach pie­ką­ce­go się mię­sa, drze­wa, psy, suche gałę­zie, ogień łączą­cy ludzi.
Gości­ło tam nie wię­cej niż dwa­na­ście osób, sami doro­śli. Naj­star­szy, jak się póź­niej dowie­dzia­łem, nie miał trzy­dzie­stu lat. Byli — szyb­ko to zro­zu­mia­łem — znaw­ca­mi spraw, w któ­rych do dziś jestem igno­ran­tem, jak konie wyści­go­we, moda, pojaz­dy, kosz­tow­ne kobie­ty. Nikt nie nara­ził na szwank mojej nie­śmia­ło­ści, nikt nie zwra­cał na mnie uwa­gi. Baranina —
przy­rzą­dza­na z powol­ną sta­ran­no­ścią przez któ­re­goś z parob­ków — dłu­go zatrzy­ma­ła nas w obszer­nej jadal­ni. Dys­ku­to­wa­no o rocz­ni­kach wina. Zna­la­zła się gita­ra. O ile pamię­tam, mój kuzyn zanu­cił gau­czow­ską bal­la­dę Elia­sa Regu­le­sa, a potem zaczął mówić jakieś wier­sze w lun­far­do, w owym obo­wią­zu­ją­cym lun­far­do tam­tych lat, na temat poje­dyn­ku na noże w domu
przy uli­cy Junin. Przy­nie­sio­no kawę i cyga­ra. Ani sło­wa o powro­cie do domu. Czu­łem — jak to wyra­ził Lugo­nes — nie­po­kój zbyt póź­nej godziny…
[…]
Dzie­wię­ciu czy też dzie­się­ciu ludzi, dziś już nie­ży­ją­cych, widzia­ło to, co widziały
moje oczy — jak nóż wcho­dził w cia­ło i jak cia­ło upa­dło na zie­mię — ale to, co widzieliśmy,
to był finał innej, daw­niej­szej spra­wy. Mane­co Uriar­te nie zabił Dun­ca­na. Noże tu wal­czy­ły, nie ludzie. Spa­ły obok sie­bie, w szkla­nej gablot­ce, dopó­ki nie obu­dzi­ły ich dło­nie. Może zadrża­ły, gdy je obu­dzo­no? One umia­ły wal­czyć — one, a nie ich narzę­dzia, ludzie — i dobrze wal­czy­ły tej nocy. Dłu­go się szu­ka­ły, po dłu­gich dro­gach, i wresz­cie się zna­la­zły, kie­dy ich gau­czo­wie byli już
pro­chem. W ich żela­zie drze­ma­ła przy­cza­jo­na ludz­ka niechęć.”

~“Spo­tka­nie”, Jor­ge Luis Borges

Opis

Larp Spo­tka­nie to oby­cza­jo­wa opo­wieść o ponu­rym zakoń­cze­niu. W trak­cie tego spo­tka­nia, pod wpły­wem gorą­cych słów, alko­ho­lu i reali­zmu magicz­ne­go, poja­wia się kon­flikt mię­dzy posta­cia­mi gra­czy. Kon­flikt eska­lu­je aż do krwa­we­go roz­wią­za­nia. Gra powsta­ła na pod­sta­wie opo­wia­da­nia Spo­tka­nie Jor­ge Luis Borgesa.

 Gra­cze odgry­wa­ją Argen­tyń­czy­ków na asa­do, tra­dy­cyj­nej bie­sia­dzie, oko­ło 1910 roku. Pod­czas lar­pu będzie­cie jeść przy­go­to­wa­ne posił­ki, grać w kar­ty, dys­ku­to­wać, prze­chwa­lać się, a w koń­cu być może nastą­pi przemoc.

Larp jest prze­wi­dzia­ny na 5–8 osób, ale roz­pi­sa­ne ma 10 ról uni­sex, z moż­li­wo­ścią cros­splayu. Jed­no­stro­ni­co­we kar­ty posta­ci opi­su­ją postać i jej zain­te­re­so­wa­nia.
Gra bra­ła udział w kon­kur­sie lar­po­wym K.A.F.E.L. pod­czas Festi­wa­lu Lar­part 2025.

Wymagania

Gra jest osa­dzo­na w Argen­ty­nie w 1910 roku, więc mile widzia­ne stro­je i rekwi­zy­ty luź­no nawią­zu­ją­ce do tam­tej ery. Gau­cho dobrze będzie wyglą­dać w stro­ju podróż­nym, pon­czo. Lekarz może mieć tor­bę z ban­da­ża­mi. Resz­ta ubra­na zależ­nie od sta­tu­su, część bar­dziej ele­ganc­ko a część mniej.

Histo­rycz­nie jest to rok, w któ­rym na świe­cie obser­wo­wa­no kome­tę Hal­leya, a w Argen­ty­nie świę­to­wa­no stu­le­cie rewo­lu­cji, któ­ra dopro­wa­dzi­ła do nie­za­leż­no­ści Argen­ty­ny. Może­cie nawią­zy­wać do tych wyda­rzeń pod­czas roz­mów — war­to więc doczy­tać to i owo.

Ważne

W grze dąży­my do eska­la­cji przemocy.

Infografiki

Wymagane stroje

Gra wyma­ga wcze­śniej­sze­go przy­go­to­wa­nia stroju.

Full touch

Full touch, czy­li dozwo­lo­ny peł­ny kon­takt fizycz­ny w ramach usta­lo­nych ograniczeń.

W grze pojawia się tematyka dyskryminacji bądź wykorzystania

Gra poru­sza tema­ty­kę dys­kry­mi­na­cji, bądź wykorzystania.

Odgrywanie scen przemocy

W grze odgry­wa się sce­ny przemocy.

W grze pojawia się hazard

W grze poja­wia się hazard.